Bloog Wirtualna Polska
Są 1 255 134 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zakochaj się w Warszawie!

środa, 21 sierpnia 2013 10:10

 

Zakochaj się w Warszawie. Takim hasłem promuje się stolica w kraju i zagranicą. Czy można się zakochać w tym mieście?

 

Kończyła się noc z soboty na niedzielę. Dochodziła godzina czwarta, a ja kończyłam pisać, tak zwaną rzecz na wczoraj. Uruchomiłam drukarkę. Po kilkunastu wydrukowanych stronach, literki stawały się coraz bledsze i bledsze. Znieczulona kolejną, zarwaną nocą, jak przez mgłę, poczułam w sobie bezsilną złość. Poprzedniego dnia, została zamontowana nowa kaseta z tuszem. Gdzie jest tusz?

 

W internecie znalazłam informacje, o czynnym 24 godziny na dobę, punkcie kserograficznym. Aby się upewnić, czy nie na darmo, odbędę poranną wędrówkę – zadzwoniłam. Telefon odebrał mężczyzna, i może nie tyle zaspanym, co zmęczonym głosem powiedział, że oczywiście mogę przyjść. Nawet zaraz. Chcąc mieć to już za sobą, zgodnie z sugestią…

 

Dochodziła godzina piąta. Minęłam piękny gmach Politechniki Warszawskiej, znalazłam się na ulicy Lwowskiej. Nigdy tu wcześniej nie byłam. Ulica była pusta. Cudowna cisza. Promienie wschodzącego słońca, oświetlały fasady białych, modernistycznych, przepięknych kamieniczek. Oniemiałam z zachwytu. Miałam wrażenie, że znalazłam się w innej epoce.

 

 

Załatwiłam wszystkie sprawy. Wracałam wolniutko na piechotkę, rozkoszując się niedzielną atmosferą miasta. Chłonęłam każdy detal, mijanego budynku. Tak, jakbym je widziała pierwszy raz...

 

Minęła mnie para turystów. Mężczyzna trzymał telefon przed sobą. Kobiecy głos, dobiegający z głośnika aparatu, informował, jego, towarzyszącą mu osobę, mnie i cały park:

 

- Jedź prosto, jedź prosto, za dwa metry skręć w prawo, skręć w prawo…

 

Zamiast cudownego śpiewu ptaków, jak przez megafon słyszałam:

 

- Na następnym skrzyżowaniu...

 

Na jakim skrzyżowaniu? Jeżeli jest coś, co mogło popsuć mi poranny, regeneracyjny spacer w kierunku domu, przez Pola Mokotowskie - to właśnie było to.

 

Postanowiłam obrać inną trasę powrotu. Odwróciłam się. Moim oczom, ukazał się oklejony budynek Riviery, z ogromną reklamą.

 

Kiedrowska.WarsiSawa.JPGFot. Teresa Kiedrowska

 

Uśmiechnęłam się w duchu. Bo, akurat tę kampanię marketingową, uważałam za jedną z lepiej przygotowanych.

 

 (...)

 

Jaka to była opera? Hm. Przypomnienie sobie tego filmiku, zainspirowało mnie do przechadzki w kierunku Łazienek Królewskich. Byłam zmęczona, ale i tak, bym nie zasnęła.

 

Kiedrowska.IMG_1568.JPGŁazienki Królewskie, Fot. Teresa Kiedrowska

 

A swoim powrotem, co najwyżej pobudziła, smacznie śpiących domowników.


Podziel się
oceń
114
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

Rosarium

niedziela, 18 sierpnia 2013 11:47

 

jeżeli oczy są zwier­ciadłem i mapą nasze­go ser­ca i duszy

 

to słowa, i nasze czy­ny, są opi­sem i le­gendą do nich

 

jakże często ro­bimy błędy młode­go, pew­ne­go siebie kar­togra­fa

 

jakże często wędru­jemy po czy­jejś ma­pie i czy­tamy ją

 

nie we­ryfi­kując naszych od­czuć z jej opi­sem i le­gendą

 

na­wet ma­pa wyp­ro­wadzi wyt­rawne­go podróżni­ka na ma­now­ce

 

gdy brak nam wiedzy, o jej znakach, skali, czy róży wiatrów

 

Irracja


Podziel się
oceń
99
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Warszawa to nie wieś...

niedziela, 11 sierpnia 2013 21:19

 

Zainteresowana filmem „Rower z Pekinu”, który miał być prezentowany w ramach III edycji Kina Letniego w Centrum Nauki Kopernik, udałam się w ten piątek do Parku Odkrywców. Nad Warszawę nadciągała burza, więc na scenie przy Planetarium, nie działo się nic. Zgodnie z sugestią organizatorów, skierowałam się w kierunku budynku. Na rogu, stało dwóch panów z ochrony. Prowadzili ożywioną dyskusję:

- Przepraszam… - nie zdążyłam skończyć zdania, gdy jeden z nich, z uśmiechem na twarzy, i niesamowitą podzielnością uwagi powiedział:

- Idzie pani prosto i na prawo.

- A skąd pan wie, jakie chciałam zadać pytanie? – dopytywałam, szczerze ubawiona odpowiedzią.

- Skąd? – strażnik spojrzał w kierunku granatowego, pobłyskującego nieba. Dalsze dywagacje przerwały duże krople deszczu. Za sobą usłyszałam: „idźcie za tą panią”. I tak stałam się, uciekającym przed deszczem przewodnikiem. Grupa młodych ludzi dogoniła mnie w drzwiach:

- Gdzie mamy iść?

- Tutaj. Jesteśmy na miejscu.

 

Sala była wypełniona po brzegi. Usiadłam pomiędzy rzędami foteli - na schodach. Dochodziła godzina 21.00.

 

Przed filmem odbyła się dyskusja, prowadzona przez Adama Leszczyńskiego z Joanną Erbel. Tytuł spotkania: „Jak być produktywnym i nie zwariować?”.

 

Słowem wstępu, podjęto bardzo interesujące rozważania na temat darwinizmu społecznego. Dalsza część pytań do „gościny”, jak ją to nazwał na samym początku gospodarz spotkania, była w mojej opinii dość chaotyczna. Tak, jak i odpowiedzi. Być może, było to spowodowane faktem, że zaproszona pani, siedziała w stylu biznesmena amerykańskiego - ze stopą założoną na kolano, mając na sobie dość krótką, zwiewną spódniczkę.

Rozpraszanie prowadzącego, stało się tematem rozmowy pary siedzącej przede mną:

- Gatki jej widać – powiedziała dziewczyna do chłopaka obok.

- A ona w ogóle je nosi? – odpowiedział pytaniem, zadowolony ze swojej riposty blondynek.

 

Poważniej, to starano się udzielić odpowiedzi na frapujące i mnie pytania: dlaczego w Warszawie się tak „mało dzieje”? Dlaczego interesujące miasto pod względem infrastruktury, to miasto atrakcyjne tylko dla deweloperów, w przeciwieństwie do Gdańska? Podjęto również wątek rozwiązań dla tego typu aglomeracji, na przykładzie miasta partnerskiego - Berlina. Nawiązując do tytułu filmu, szeroko omówiono problematykę ścieżek rowerowych, zresztą bardzo bliską sercu Joanny Erbel. Zastanawiano się, czy Warszawa ma szansę stać się pod tym względem, chociażby drugą Kopenhagą?

 

Myślę, że jest wiele mitów w kwestii ścieżek rowerowych. W znanych mi miastach europejskich - Paryżu, Rzymie, Kopenhadze, rowerzyści jeżdżą po normalnych drogach i w pewnym sensie są uprzywilejowani. Wobec stanu warszawskich dróg i możliwości finansowych miasta. Zawsze będzie dylemat, czy pieniądze przeznaczać na inwestycje i remonty, czy na ścieżki rowerowe.

Andrzej Urbański, wiceprezydent m.st. Warszawy
(zapytany o to kiedy powstaną nowe ścieżki rowerowe)

 

Kiedrowska.Skłodowska.Curie.Warszawa3.JPG

 

Fot. Teresa Kiedrowska

 

 

Czy wątpliwości rozwieją poniższe wypowiedzi?:

 

Warszawa to nie wieś, żeby po niej rowerem jeździć.

Marek Woś, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich
(tłumacząc likwidację ścieżki rowerowej przy ul. Świętokrzyskiej)

 

 

Ścieżki rowerowe będą czyszczone sporadycznie, więc zachęcam do saneczkarstwa.

Jan Białek, p. o. dyrektora ZOM
(konferencja poświęcona przygotowaniom do zimy, gazeta.pl, 10.11.2006).

 

 

A ja zachęcam wszystkich, do oglądnięcia filmu „Rower z Pekinu”.

 


Podziel się
oceń
182
1

komentarze (22) | dodaj komentarz

Chłopiec z delfinem

środa, 07 sierpnia 2013 11:33

 

Mówią, że nic tak nie budzi z rana jak filiżanka kawy. Zwłaszcza ta, przypadkiem rozlana na klawiaturę - dodała M. No i właśnie przewrócił mi się mój kubeczek. Nie na komputer, ale na książkę „Przygody na pustyniach”.

 

Przez kilkadziesiąt stron, jak okiem sięgnąć, rozciąga się przed oczyma wizja pustki. Bezkresne falujące wzgórza czerwonego piasku lub płaskie, ale równie monotonne tereny. Nieznośny upał. Ale… wystarczyło, że badacz zobaczył przez lornetkę drgającą we mgle górę i…

Największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie o niefrasobliwych odkrywcach pustyni Gibsona.

 

Po kolejnym dniu wędrówki Gils źle spał, kąsały go wszechobecne mrówki. Jego towarzysz podróży Gibson nie miał takich problemów. Zresztą całą podróż zachowywał się jak rozkapryszone, nieobliczalne dziecko, które na każdym kroku trzeba pilnować. Dlaczego Gils wziął na tę wyprawę akurat tego człowieka? Mężczyznę konfliktowego, niesubordynowanego… Konsekwencją tego było, że w czasie podróży mieli ze sobą zbyt mało jedzenia, wody, ulubionego, ale niesprawdzonego w terenie konia Gibsona itd.

Dlaczego nie zawrócili, ale dzień za dniem, powoli przemierzali pustkowie za pustkowiem?

 

Nadal nie było widać końca piasków. Mężczyźni byli coraz bardziej wyczerpani, kończyły się zapasy. Kolejnej nocy, nie pozwalały im zasnąć zdesperowane konie. Zwierzęta wręcz węszyły szukając wody. Kiedy Gils powiesił bukłak wody na drzewie jeden z koni poczuł jej zapach. Podszedł do bukłaka i rozszarpał go zębami. Woda trysnęła na piasek…

 

I tu, niechcący wylałam na książkę kawę.

 

Pytanie: dlaczego nie mieli ze sobą wielbłądów tylko konie?

 

W tym miejscu, przypomniała mi się moja mała podróż i refleksje na temat marketingu kulturowego: "ważka rzeczna nie pojmuje ogromu oceanu".

Nie wiem, czy słyszeliście o freskach w kościele w Krzeszowicach, ręki słynnego Michaela Willmanna. Autor malując kolejne sceny, nie wiedział jak wyglądają wielbłądy. Ktoś mu podpowiedział, że to takie garbate konie... Niemożliwe? Tak, koniom domalował garby. Co jeszcze stworzył popuszczając wodze fantazji? Sprawdźcie sami. Gdy tego samego dnia przyglądałam się temu dziełu i następnie neorenesansowej fontannie  Chłopca z delfinem na rynku w Namysłowie… Prawie jak delfin?

 

 

Kiedrowska.Namysłów.jpg

 

 

A to również jest Chłopiec z delfinem - w wersji włoskiej... Prawie jak chłopiec?

 

Kiedrowska.Plac sw.Antosia.JPG

fot. Teresa Kiedrowska

 

 Dodam jeszcze, że w Adriatyku pływają delfiny.


Podziel się
oceń
179
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Niemożliwe?!

niedziela, 04 sierpnia 2013 23:46

 

Własnym oczom nie wierzę...

 

Kiedrowska.IMG_2539.JPG

Fot. Teresa Kiedrowska

 

 

 


Podziel się
oceń
56
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

czwartek, 29 czerwca 2017

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Ten, co przezwycięży siebie, zaiste silniejszym jest od tego, co tysiąc mężów w bitwie pokona

O mnie

Teresa Kiedrowska

Urodzona w Gdańsku. Absolwentka Zarządzania i marketingu Uniwersytetu Gdańskiego. Absolwentka Rachunkowości i finansów WSB w Gdańsku. Doświadczony handlowiec. Manager. Trener. Przedsiębiorca.


Lubię poznawać nowych ludzi i miejsca...


Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 148751

Lubię to