Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 095 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Myśli twórcze i odtwórcze, a szachy

środa, 25 stycznia 2012 23:59

 

Tylko myślący przeżywa swe życie, u bezmyślnego przechodzi ono obok

Marie von Ebner-Eschenbach

 

Odtwórcze myślenie jest głównie kwestią powtarzania przeszłości. To robienie tego, co zrobiłeś wcześniej, i myślenie tak, jak myślałeś, kiedy to zdarzenie miało miejsce. Możesz sobie wyobrazić odtwórcze myślenie jako ciągłość. Po jednej stronie znajduje się bezmyślne powtarzanie, pośrodku mamy świadomą systematyczność, a na drugim końcu nieustanną poprawę lub myślenie w duchu kaizen.

 

Produktywne myślenie jest sposobem na generowanie czegoś nowego. Pozwala na dostrzeganie nowych możliwości.

Myślenie abstrakcyjne to bezcenna umiejętność dzięki której nasz gatunek mógł ewoluować.

 

Ale... Produktywne myślenie to ciężka praca, której nie wszyscy ludzie się podejmują. Podczas różnych czynności umysłu, nasz mózg stara się zminimalizować zapotrzebowanie na energię. Mówimy wówczas o osłabieniu działania naszego umysłu.

Wyróżnia się następującą terminologię wobec stanu rozproszenia mózgu: małpi umysł, krokodyli móżdżek, uwięź słonia.

 

Małpi umysł
Każdy z nas spotyka się z takim stanem. Np. czytając książkę, nawet niezwykle fascynującą, nagle orientujemy się, że nie mamy pojęcia o czym czytamy. Wracamy do momentu, w którym się zgubiliśmy i zaczynamy jeszcze raz. Buddyjscy mnisi nazywają to właśnie małpim umysłem. Inni określają to jako myślenie o niebieskich migdałach, bujanie w obłokach.



Krokodyli móżdżek
To inaczej instynktowna reakcja. Tak jak małpi umysł, instynktowne działanie jest nieodłącznym elementem naszego życia. Okazuję się, że często reagujemy na bodźce właśnie naszym krokodylim móżdżkiem, znaczy to tyle, że najpierw reagujemy, następnie odpowiadamy emocjonalnie, a po trzecie myślimy. Krokodyli móżdżek jest silnym narzędziem. Jest odpowiedzialny za większość decyzji, jakie podejmujemy. Może się nam zdawać, że myślimy, a my po prostu racjonalizujemy podejmowaną decyzję.



Uwięź słonia
Oprócz małpiego umysłu i krokodylego mózgu nasz mózg stosuję inną strategię oszczędzania energii, mianowicie odwzorowywanie.

Umysł nieustannie wybiera znane nam wzorce myślenia, zamiast generować nowe myśli, nowe interpretacje, czy rozwiązania. Jest to wynik tego, że jesteśmy ukierunkowani na powtarzanie starych metod, niż myślenie o nowych możliwościach.

Odwzorowywanie ma też plusy. Ta umiejętność pozwala ludziom na podstawie posiadanych wzorców ocenić nową, hipotetyczną sytuacje.

 

Niewiele osób wie, że kreatywność nie jest wrodzoną cechą. Twórczego myślenia można się nauczyć, tak jak uczymy się pisania i czytania.

 

Królewska gra, czyli szachy. Ta gra niezmiennie fascynuje i pomaga w nabywaniu wielu przydatnych umiejętności.

Rozwija myślenie logiczne, pamięć, wyobraźnię... Granie w szachy pomaga kształtować takie cechy osobowości jak obiektywizm. Uczy również konsekwencji w działaniu i reakcji na niepowodzenia.  

Szachy pobudzają twórcze myślenie - podejście odtwórcze szybko się mści. Naśladownictwo w tej grze oznacza... porażkę.

 

Polecam tę grę logiczną wszystkim którym brak pomysłów. Np. na firmę, nazwę firmy... życie.

 

Dzięki odtwórczemu myśleniu można unowocześnić stary powóz. Ale tylko dzięki produktywnemu myśleniu możemy wyobrazić sobie samochód.

 

Czy komuś kto wymyślił samochód, zabraknie pomysłu na to jak go nazwać?

 

Można też i…

 

Dobrzy artyści kopiują, genialni artyści kradną. My zawsze byliśmy bezwstydni w kwestii kradzieży pomysłów.  Powiedział Steve Jobs w 1994 roku.

 

Po latach, na początku 2003 roku zmienił zdanie, pytany o klucz do sukcesu powtarzał: Think different. Myśl inaczej.

 

Dlaczego sam zaczął myśleć inaczej?

 

Zagadka Sfinksa

 

 

Koszule umarłych nie maja kieszeni...


Podziel się
oceń
68
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Myśl suficka

piątek, 13 stycznia 2012 12:25

 

Tej wiedzy nie można bowiem poskąpić komuś, kto na nią zasługuje, ale też nie sposób przekazać jej temu, komu się ona nie należy.

Jusuf Hamadani

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wiedza z wysokości mostu

środa, 11 stycznia 2012 13:34

 

Noblesse oblige?

 

Samuel Butler porównuje życie do solo skrzypcowego, które musimy odegrać przed publicznością, ucząc się techniki gry na tym instrumencie w miarę wykonywania. To dobry opis, dający się zastosować również do śmierci: Edmund Knox umierając na raka zauważył: kłopot z tymi rzeczami jest taki, że ma się tak mało wprawy.

 

Życie poddaje nas testom, na które odpowiedzi musimy improwizować natychmiast. Ale talent riposty nie wszystkim jest dany: czasem odpowiadamy obok, czasem milczymy i Valéry miał rację, kiedy mówił, że cała literatura to jedna wielka zemsta za spóźniony refleks.

 

Dawno temu, podczas trywialnego incydentu, którego pełne znaczenie doszło do mnie dopiero poniewczasie, w ogóle nie zareagowałem – i dotąd wstydzę się na to wspomnienie. Było to podczas sympozjum historycznego zorganizowanego przez pewien szacowny uniwersytet.

 

Stary profesor, zaproszony specjalnie z zagranicy, właśnie zakończył był omawianie malarstwa pejzażowego z czasów dynastii Song, kiedy miejscowy młody uczony uniwersytecki wdarł się na trybunę i rozpoczął długi i namiętny atak na wykład swego uczonego starszego kolegi.

Jego diatryba nie była zbyt oryginalna – powtarzały się w niej wszystkie banały modnej wówczas fali maoistowskiej. Wspierany żywiołową klaką miejscowych wielbicieli, rewolucyjny trybun tłumaczył nam, że tylko ktoś zaślepiony wszystkimi przesądami burżuazyjnego elitaryzmu może podziwiać dawne malarstwo chińskie, dzieło wyzyskiwaczy i pasożytów, podczas gdy prawdziwa sztuka chińska – którą akademicy z uporem ignorują – była wytworem mas ludowych, chłopów, robotników, żołnierzy.

Krótko mówiąc, powtórzył cały, modny wówczas refren, obecnie na dobre zapomniany. Gwałtowność tej napaści zaskoczyła starego profesora, człowieka kruchego i wyrafinowanego, ale nie odezwał się. Nie było już zresztą czasu na dyskusję i przewodniczący sesji pośpiesznie zamknął posiedzenie.

 

Wśród obecnych, w większości ludzi wykształconych i dobrze wychowanych, wyczuwało się bardzo wyraźne zakłopotanie; ale w ogóle kiedy przyzwoite osoby stykają się z potężną nieprzyzwoitością, starają się na wszelkie sposoby zachowywać tak, jakby nic się nie stało.

 

W istocie najbardziej szokujące w tej sprawie nie były banalne wrzaski młodego opętańca, ale milczenie nas wszystkich. Doceniłem nagle prawdziwość zdania Wiktora Hugo: każdy uczony jest trochę trupem. To zgromadzenie akademików nie pachniało dobrze.

 

Nie aprobując braku manier swego krewkiego kolegi, większość tych zacnych uczonych uważała, że w gruncie rzeczy w intelektualnej debacie każdy pogląd jest godzien uszanowania.

Jakby nikt nie rozumiał, że to, co właśnie usłyszeliśmy, nie jest po prostu jednym z wielu możliwych poglądów, lecz najzwyczajniej świadectwem zgonu samej idei uniwersytetu.

W istocie młody ideolog ogłosił – nie napotykając żadnego sprzeciwu – że oceny wartościujące są z natury bezprawne. Jeśli jednak prawda jest tylko przesądem klasowym, to każde działanie naukowe zamienia się w niedorzeczną farsę.

 

Jak można badać, na przykład, literaturę i sztukę nie odwołując się do pojęcia literackiej i artystycznej jakości? Bez tego komiksy o Supermanie i sentymentalne powieści Barbary Cartland powinny być tematem badań równie uprawnionym jak dzieła Szekspira czy Michała Anioła.

Takie stanowisko zajmuje zresztą dość powszechnie dzisiejsze środowisko naukowe.

 

W pewnym liście, Hannah Arendt przypomniała, że Prawda nie jest wynikiem refleksji – jest jej warunkiem wstępnym i punktem wyjścia: bez przedwstępnego doświadczenia Prawdy żadna refleksja nie może się rozwinąć.

 

Tę niepodważalną oczywistość podstawowych zasad zilustrowała już dwa tysiące trzysta lat temu słynna przypowieść Zhuangzi:

 

Zhuangzi i logik Huizi przechadzali się pomoście nad rzeką Hao.

Zhuangzi zauważył:

- Niech pan spojrzy na te małe rybki, które igrają sobie, zwinne i wolne. Jakież są szczęśliwe!

- Nie jest pan rybką – zaoponował Huizi – Skąd pan wie, że rybki są szczęśliwe?

- Pan nie jest mną, skąd pan może wiedzieć, co ja wiem o szczęściu rybek?

- Przyznaję, że nie jestem panem i w takim razie nie mogę wiedzieć, co pan wie. Ale ponieważ pan nie jest rybą, nie może pan wiedzieć, czy ryby są szczęśliwe?

 

- Zacznijmy od samego początku – odpowiedział Zhuangzi – kiedy spytał mnie pan «Skąd pan wie, że rybki są szczęśliwe?», sama forma pańskiego pytania sugerowała, że pan wie, że ja to wiem.

A teraz, skoro chce pan wiedzieć skąd ja to wiem, no to cóż, dowiedziałem się tego spacerując nad rzeką Hao.

 

 

Szczęście małych rybek
Listy z Antypodów. O literaturze i nie tylko
Simon Leys


Podziel się
oceń
17
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 25 września 2017

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Ten, co przezwycięży siebie, zaiste silniejszym jest od tego, co tysiąc mężów w bitwie pokona

O mnie

Teresa Kiedrowska

Urodzona w Gdańsku. Absolwentka Zarządzania i marketingu Uniwersytetu Gdańskiego. Absolwentka Rachunkowości i finansów WSB w Gdańsku. Doświadczony handlowiec. Manager. Trener. Przedsiębiorca.


Lubię poznawać nowych ludzi i miejsca...


Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 150587

Lubię to