Bloog Wirtualna Polska
Są 1 255 133 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Gdańska zwiedzanie i nie tylko...

poniedziałek, 05 czerwca 2017 15:00

Gdańsk znany w świecie, miasto zabytek,
Okno na świat zwrócone,
On dziś wspomina dawne swe dzieje...

Teresa Zajewska, Pieśń o Gdańsku

 

Gdańsk - powiedział Napoleon Bonaparte - jest kluczem do wszystkiego. To zapraszam do czytania wpisów o tym cudownym miejscu na kontynuacji tego bloga, czyli Czwartkowej herbacie Kiedrowskiej - kiedrowska.blogspot.com


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Przepis na...

poniedziałek, 19 grudnia 2016 16:12

"Wykształcenie w pewnym sensie ogranicza myślenie. Nakłada na oczy klapki "wyuczonych schematów", według których człowiek zaczyna postępować, zapominając o innych sposobach rozwiązania problemu. Dlatego horyzonty myślowe dzieci i laików czasami przewyższają możliwości wykształconych ekspertów."

prof. Jacek Leluk

 

Mówi się, że obowiązek rozpoznawania wybitnych indywidualności ciąży na systemie edukacji. Hm. 

Wyszukałam w pamięci taki przykład... To przecież nie Ford wymyślił opony wypełnione powietrzem, a pewien ogrodnik - Dunlop. Tu, ciekawy czytelnik może zadać pytanie: kto w ogóle wynalazł koło? itd.

 

"Beznadziejnie trudne problemy rozwiązują ludzie chętnie łamiący reguły. Są to zwykle osoby stawiające pierwsze kroki w jakiejś dziedzinie, nieobciążone bagażem myślenia swoich poprzedników."

Scott Thorpe

 

Wiele pokoleń wstecz próbowało wynaleźć, wyjaśnić, zrozumieć... 

A w tym szczególnym czasie, większość z nas, próbuje odpowiedzieć na pytanie: kto i po co wymyślił św. Mikołaja i czy on istnieje?

 

Zapraszam na kontynuację tego bloga - Czwartkową herbatę Kiedrowskiej.


Podziel się
oceń
31
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pierwszego kwietnia

sobota, 02 kwietnia 2016 1:31

Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał:
- Jest coś nowego?
- Owszem.
- Co?
- Data...

 

Zapraszam na Czwartkową herbatę Kiedrowskiej w stylu angielskim, czyli tym razem zajmiemy się, oczywiście między innymi - poszukiwaniem czarnego kota, w ciemnym pokoju, w którym nie ma kotów. Czarnego humoru?


Podziel się
oceń
40
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tam, gdzie nie sięga wzrok

poniedziałek, 28 września 2015 0:14

Poeci nie zjawiają się przypadkiem... Tak jak i Ty Drogi Czytelniku.

 

W źrenicach tych posłańców prosto z nieba, istnieje smutek i marzenia blask. W chaosie ziemskich spraw, ich serca wiecznie płoną, dając znak tym, którzy zabłądzili we mgle.

 

Gdy ruszyć chcesz w najdalszą z dróg
Tam, gdzie nie sięga wzrok
Musisz wziąć oddech i zrobić pierwszy krok

Choć w sercu lęk, nie cofaj się
Tylko tak warto żyć
W chmurach gdzieś lśni twój szczyt
Odważ się i idź

Świat kocha tych, co śmiało idą pod wiatr w nieznaną dal
Gdy ruszyć chcesz w najdalszą z dróg
Tam,

gdzie nie sięga wzrok
Musisz wziąć oddech i zrobić krok

Gdy ruszyć chcesz w tę
najdalszą z dróg
Tam, gdzie nie sięga wzrok
Musisz wziąć oddech i zrobić krok

Kiedy ruszyć chcesz

Magda Czapińska, Tekst inspirowany Lao-Tsy: Nawet najdalszą podróż rozpoczyna pierwszy krok.

 

 

Gdzie leży ta kraina? Hm. Wyobraź sobie, że idziesz brzegiem plaży. Fale leniwie muskają Twoje stopy. Ciepłe promienie słońca pieszczą twarz. Łagodny wiatr zaczepia włosy. Szum morza wlewa się do ucha. Daleko na horyzoncie widzisz... Schylasz się po list w butelce.

 

I tu zaczyna się Twoja podróż? Krańce nie znają brzegów? Niemożliwe?

Pływałem pod prąd, żeglowałem pod wiatr, przeto wierzę w rzeczy niemożliwe powiedział Bronisław Miazgowski. Skąd łódka spytasz?


Statek nie jest niewolnikiem. Trzeba mu dogadzać w czasie podróży i nie zapominać, że należą mu się w pełni nasze myśli, cała nasza umiejętność i poświęcenie. Jeżeli człowiek pamięta bez wysiłku o tym zobowiązaniu, jakby je czuł instynktownie, okręt będzie dla niego żeglował, zatrzymywał się, pędził, póki mu starczy sił lub jak morski ptak spoczywający na  gniewnych falach przetrzyma najcięższy sztorm, podczas którego człowiek wątpił, czy wyżyje i ujrzy jeszcze wschód słońca.

J. Conrad

 

Więc oto powiem ci, że i muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna.

Henryk Sienkiewicz, Quo vadis

 

Dokąd?

Zapraszam na kontynuację tego bloga - Czwartkową herbatę Kiedrowskiej. Herbaciane myśli, sentencje, wywody... Gdzie filżanka herbaty czasami bywa wyimaginowaną podróżą.


Podziel się
oceń
35
2

komentarze (0) | dodaj komentarz

Aurea dicta. Prima aprilis?

środa, 01 kwietnia 2015 21:21

Podobno Chryzyp umarł od ataku śmiechu. Gdy bowiem osioł zjadł mu wszystkie figi, kazał służącej, aby ta dała mu jeszcze popić to winem. Tak go to rozśmieszyło, że...

Diogenes Laertois, Żywoty i poglądy

 

A czy do śmiechu było i Dionizjosowi, którego do kamieniołomów wtrącił Filoksenos za to, że krytykował jego wiersze. Kiedy niebawem tyran go uwolnił i ponownie zaprosił na recytację swych poematów, Filoksenos po krótkiej chwili powstał i skierował się do wyjścia.

- Dokąd to, Filoksenosie? – zapytał Dionizjos.

- Do kamieniołomów – odparł Filoksenos.

Stobajos, Antologia III

 

Nie wiem, czy powyższa historia miała miejsce w czasie uczty, ale podczas innego spotkania podczaszy zapytał Agesilaosa, ile ma nalewać wina. Tenże odpowiedział:

- Jeśli przygotowano dużo wina, nalewaj, ile kto chce. Jeśli mało, to każdemu po równo.

Plutarch, Apoftegmaty lakońskie

 

Diogenes zapytany jakie wino najchętniej pija, odpowiedział:

- Cudze!

Diogenes Laertois, Żywoty i poglądy

 

A Wy jaką najchętniej pijacie herbatę?

 

Malarz Apelles zwykł wystawiać swe dzieła na werandzie domu, tak aby przechodzący je oglądali. Sam, ukryty za obrazem, wysłuchiwał, jakie to wypatrzono błędy, uważając szeroki ogół za sędziego lepszego od siebie. Pewnego razu, szewc wytknął mu, że w trzewikach na obrazie zrobił za mało dziurek na sznurowadła. Na drugi dzień, ten sam człowiek, dumny z tego, że poprzednia jego poprawka została uwzględniona, zaczął kręcić nosem na jakieś szczegół w okolicach goleni. Wtedy oburzony artysta wyjrzał i oświadczył, że szewc nie powinien oceniać tego, co znajduje się wyżej trzewika.

Pliniusz Starszy, Historia naturalna XXXV

 

Hm... Czytajcie, oglądajcie, komentujcie kontynuację moich przemyśleń, zdjęć przy Czwartkowej herbacie Kiedrowskiej. „U mnie nie grępluje się wełny”?


Podziel się
oceń
45
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rzeczy, które widzi­my

wtorek, 21 października 2014 1:09

Możemy zrozumieć się nawzajem, lecz wyjaśnić samego siebie każdy może tylko sam.

Demian Hermann Hesse

 

Warszawa Starówka 069.JPG

Fot. Teresa Kiedrowska

 

Legendy, zanim zwróciły uwagę skryby, żyły zwykle swoim nieprzewidywalnym trybem. W którym miejscu znajduje się ten pomnik, z jaką jest związany historią oraz dlaczego akurat tylko mnie kojarzy się z Demianem?

 

Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam na kontynuację tego bloga - Czwartkową herbatę Kiedrowskiej.


Podziel się
oceń
55
2

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cytat dnia

poniedziałek, 05 maja 2014 21:30

 

Każdy z nas, o każdej porze i w każdym miej­scy tworzy his­to­rię tego świata.

 

kawa

Fot. znalezione w sieci: "kawa" 

 

Zapraszam na kontynuację tego bloga, czyli Czwartkową herbatę Kiedrowskiej.


Podziel się
oceń
59
2

komentarze (9) | dodaj komentarz

Mikołajkowa niespodzianka

piątek, 06 grudnia 2013 22:33

 

Jeśli każdy myśli o czymś w jeden sposób, twierdzę, że zawsze istnieje inny

Glengarry Glen Ross

 

Jaka spotkała Was dziś niespodzianka? Znaleźliście coś w swoim buciku, skarpetce?

 

Wieść gminna niesie, że w nocy z 5 na 6 grudnia Mikołaj odwiedza różne domostwa i rozdaje prezenty. Oczywiście, niespodzianki znajdują tylko grzeczne osobniki… Byliście?

 

W niektórych krajach, do prezentu dołącza się obowiązkowo karteczkę np. ze śmiesznym wierszykiem dotyczącym obdarowanego, sentencją.

 

JustKiedrowska.jpgFot. Źródło: Hm. - internet :) 

 

Są rzeczy znane i nieznane a pomiędzy nimi drzwi… Taką konkluzją, pragnę zakończyć moje przemyślenia na tym blogu. Jednocześnie zapraszam na Czwartkową herbatę Kiedrowskiej na kiedrowska.blogspot.com


Podziel się
oceń
82
3

komentarze (22) | dodaj komentarz

Nigdy nie mów nigdy

sobota, 23 listopada 2013 23:00

 

Myśli wychodzą z cienia
Coś w człowieku się zmienia

 

1467425_670890862950974_1701625847_n.jpg

Fot. Pencil 53


I powracam z wyprawy na słoneczny ląd
Oto znowu dni ruszyły
Serce bije mocno szybko
I nie rzucam ciągle słowa
Słowa sens tylko znowu
Biec przez tłoczne chcę ulice
Zwykłym życiem się zachwycę

 

1422344_670890896284304_457924431_n.jpg
Bo widziałem jak wygląda
Jak wygląda mroczny brzeg

 

1454893_670891019617625_1777613618_n.jpg

 

Tyko w porze wieczornej
Bluesa koniem szalonym
Na wyprawy się wypuszcza
Gdzie bywała już...

 

Z dalekich wypraw Adam Sikorski

 

Złote godziny? Światło jest zawsze i wszędzie.


Podziel się
oceń
96
1

komentarze (26) | dodaj komentarz

Te kocie ruchy

środa, 16 października 2013 18:00

 

Człowiek powinien się uczyć na cudzych błędach, bo sam popełnić wszystkich nie zdoła.

Joanna Chmielewska

 

Tales z Miletu obserwując gwiazdy, wpadł w ciemności do studni. Wtedy piękna niewolnica rzekła, że chciał zobaczyć, co się dzieje na niebie, a nie dostrzegł tego, co znajduje się pod jego nogami…

 

Kraków… Miało być o rzeźbie Luci di Nara Igora Mitoraja. O Tadeuszu Kantorze, jego Umarłej klasie. O relacji uczeń – mistrz, czyli wpływie Kantora na decyzję Mitoraja, odnośnie porzucenia awangardy i powrotu do najstarszej formy rzeźby, skupieniu się na człowieku, jako jedynym temacie twórczości. Miało być o Niedzielach dla Tańca, Balecie Dworskim Cracovia Danza i Szachach wg Kochanowskiego…

 

I na swój sposób było. Bo niektóre rzeczy można zobaczyć, tylko kiedy komuś… zsunie się z twarzy żelazna maska?

 

Wieczór po szkoleniu. Weszliśmy do restauracji. Mieliśmy szybko coś przekąsić i potem zwiedzać miasto. Szumnie powiedziane, bo Kraków to w XIV wieku miał tylko 22 ulice. A teraz?

Przeglądaliśmy menu. Obok nas, przy sąsiednim stoliku siedziała para młodych ludzi. Grali w bierki? Wszyscy zaczęliśmy się dyskretnie przyglądać.

 

Dziewczyna mówiła do chłopaka:

- (…) i wtedy Karol się jej pyta: „a proszę pani, co mam zrobić, aby zamiast trójki dostać czwórkę?”, na co psorka mu odpowiedziała: „no na stole, mi tu nie będziesz tańczył.”

 

Ciekawe, pomyślałam w duchu, ponieważ za moich szkolnych czasów, szanowany, dystyngowany nauczyciel matematyki zatańczył na katedrze. Po tym, jak klasie matematyczno-fizycznej, obiecał ten taniec, jako nagrodę za „roztrzaskanie” teoretycznie nierozwiązywalnego zadania. Myślę, że jego pląsy, dostarczyły niejednemu uczniowi  większej strawy duchowej, niż Bolero w interpretacji Maurice Bejarta…

 

Z rozmyślań wybił mnie, głośny okrzyk radości dziewczyny:

- Kim jestem? Zwycięzcą!

Dziewczyna wprawnym ruchem chwyciła resztę bierek, odtańczyła krótki, spontaniczny taniec triumfu. Chłopak z uśmiechem na twarzy, wyciągnął z kieszeni portfel.

- OK, no to ja płacę.

 

X. przyglądał się sytuacji z dezaprobatą. Zakrywając się kartą dań, konspiracyjnym szeptem skomentował zaistniałą sytuację:

- No nie. Jak wygrała? Przecież on jej dawał fory. Widziałem te kocie ruchy, którymi go otumaniła.

A. oderwała się od lektury menu, spojrzała na X. z oburzeniem.

- Czy ten chłopak wygląda ci na przegranego? Zresztą, my też możemy tu w coś zagrać.

Do rozmowy włączył się Z.

- Chyba w szachy – powiedział z ironią w głosie.

 

Koty.szachy.jpg

 

- W szachy? – podjął temat wyraźnie ożywiony X. – Nie. Jest nas trochę za dużo… nigdy stąd nie wyjdziemy. O! W Chińczyka!

Przerzuciliśmy kartki menu, zgodnie z sugestią A. Na ostatniej stronie, był opis dań promocyjnych w wybrane dni i powiązane z nimi możliwości wypożyczenia gier.

 

Podszedł kelner. Poprosiliśmy o planszę do Chińczyka, piony, kostkę… Oczywiście złożyliśmy też zamówienie. Graliśmy. W międzyczasie, każdy z nas pochłonął danie główne, deser, że o kawie nie wspomnę…

 

Przed nami leżała plansza. Wszyscy uczestnicy gry, byli w takiej samej sytuacji. Nikt, nie miał żadnego piona w przysłowiowym „domku”. Prowadziliśmy niczym dzieci, zaciętą, pełną śmiechu rywalizację. Jeden drugiemu, ze swoistą satysfakcją zbijał pionki. Zajęci grą, nie zauważyliśmy jak nad nami wyrósł kelner.

 

- Proszę Państwa, zamykamy.

Spojrzeliśmy po sobie.

- Jak zamykamy? – zapytał X. spoglądając na zegarek. Miał minę skrzywdzonego dziecka.

- Noo… tak. Po prostu. Przykro mi – odpowiedział kelner wzruszając ramionami.

- A czy można kupić tego Chińczyka? – dopytywał X.

- Niestety nie – odpowiedział z uśmiechem mężczyzna.

- A może chociaż wypożyczyć? – błagalnym tonem głosu wspierał kolegę w negocjacjach Z.

Widząc konsternację kelnera, do rozmowy wtrąciła się A.

- Pan ich nie słucha, oni żartują – powiedziała.

 

Kelner sprzątał ze stołu, a my się ubieraliśmy. Gra nie została rozstrzygnięta. X. zastanawiał się głośno, gdzie o tej porze można kupić w Krakowie Chińczyka.

 

Wychodzimy z restauracji. A. rozejrzała się na boki.

- No wiecie co? Żeby być w Krakowie i tyle czasu zmarnować na grę w Chińczyka?

X. zaczął śpiewać, objął A. w pasie i porwał ją do tańca.

- Czy pamiętasz jak ze mną grałaś w Chińczyka? Panną madonna, legendą tych lat…

 

Mówi się, że połowa mieszkańców Krakowa to poeci, a druga to kibice Wisły lub Cracovi. Ta atmosfera, udzieliła się chyba X. Świadczyłaby o tym, ta swoista trawestacja Grande Valse Brillante Tuwima i parodia głosu Ewy Demarczyk… Tak sobie pomyślałam, że przed przyjazdem do Krakowa, każdy powinien przeczytać ten fragment z Boya-Żeleńskiego:

 

A czy znasz ty, bracie młody,
Te najmilsze dla Polaków
Szarej Wisły senne wody
I nasz stary, polski Kraków?

A czy znasz ty te ulice,
Puste w nocy, brudne we dnie,
Gdzie się snują eks- szlachcice,
Tępiąc smutne dni powszednie?

A czy znasz ty te kawiarnie
(W całym świecie takich nie ma)
Gdzie dzień cały marnie, gwarnie
Wałkoni się cud-bohema?

Tam wre życie! Kipi, tryska!
W dymu chmurze tytoniowej
Myśli płoną tam ogniska,
Chlebuś piecze się duchowy;

Wszystko tylko Duchem żyje,
Wszystko tylko Pięknem dyszy;
Nigdy ucho tam niczyje
Prozy życia nie zasłyszy;

Estetyczne rozhowory
Rozbrzmiewają od stolików,
Sztukę pcha na nowe tory
Grono c. k. urzędników;

Nic nie mąci głębin myśli,
Nic nie przerwie sennych marzeń -
Żyjem całkiem niezawiśli
Od banalnych kręgów zdarzeń!

Niech się fale zjawisk kłębią
Gdzieś tam w wielkich stolic wirze -
My tu żyjem życia głębią!
(Jak robaki w starym syrze...)

Niech tam sobie inne nacje
Zadzierają nosy w górę -
Kraków też ma swoje racje:
Swoją własną ma "Kulturę"!

Tak więc: chytry jest Germanin,
Francuz - sprośny, Włoch - namiętny,
A zaś każdy krakowianin:
G o ł y   i   i n t e l i g e n t n y.

              * * *

Niech tam Paryż krocie trawi
Na dmimądy i metresy;
Krakowianin się nie bawi
W takie głupie interesy.

Nad gorączką manny złotej
On zwycięstwo odniósł walne;
Nowe puścił w kurs banknoty:
G o ł o   -   i n t e l e k t u a l n e.
Całą siłą swej sugestii
Wytłumaczył zacnej Polsce,
Że wśród wszystkich męskich bestii
DUSZĘ - mają tylko golce.

 

Tadeusz Boy-Żeleński, Pieśń o ziemi naszej

 

Jak golce, to Golec Orkiestra. Gdzieś tam, po drodze, „wkręciła się” nam do głowy ich piosenka Młody Maj

 

Dochodziliśmy do Sukiennic. Rozmawialiśmy o szkolnych czasach. A. obrazowo opowiadała:

- No i matka tego chłopaka, dzwoni do niego po maturze, pyta się: „Co było? Jakie pytania mieliście?”. A on jej odpowiada, pytaniem na pytanie: „A jest coś takiego jak Przedwiośnie?”. Więc ona mówi, że: „Tak”. „To, to właśnie było” jej odpowiedział.

Śmiejemy się.

 

- A wiecie, że u nas też były Sukiennice? – powiedział X.

- Wiemy – odpowiadam.

- A skąd ty to możesz wiedzieć?

- Bo byłam kiedyś u was… w takim małym sklepiku papierniczym, właściciel miał powieszone na ścianie stare ryciny. W pierwszym momencie pomyślałam, że to Kraków. A tam był napis Marienburg.

- A po co byłaś w tym sklepiku? – dopytywał X. z niedowierzaniem, wietrząc chyba jakiś podstęp.

- Kupić pióro - odpowiedziałam z uśmiechem.

- Pióro? Jakie pióro? – z uporem maniaka drążył temat X., spoglądając pytającym wzrokiem na Z.

 

pen.book.jpg

 

- Poszłam do Sienkiewicza (LO) pospisywać nim, te wszystkie „KFiJatki” z tablicy…

- Wkręcasz mnie?

- Nie. Jest lekcja, uczniowie omawiają W pustyni i w puszczy. W domu, za zadanie mieli opisać, która z przygód Stasia i Nel, im się najbardziej podobała. Jedna z uczennic napisała: "Najbardziej podobała mi się przygoda, kiedy Nel zachorowała na febrę. Staś wtedy opiekował się nią i wyruszył do lasu po chińszczyznę…”

- Chyba po Chińczyka – śmieje się Z.

- Co wy za głupoty wygadujecie? Do jakiego lasu, po jakiego Chińczyka, chininę przecież… – wtrąciła się do rozmowy oburzona A.

- Ale to nie koniec, bo na pytanie, skąd Sienkiewicz czerpał inspirację do napisania Krzyżaków, jeden z uczniów odpowiedział, że: „z Google”…

- A ty, to do jakiej szkoły chodziłaś, co? – zapytał trochę urażony X.

- Do takiej, że nasz polonista obsadził mnie w roli Koszałka-Opałka.

Zaczęłam się śmiać.

 

- Z czego się śmiejesz? – dopytywał Z. – może się tym z nami podzielisz?

- Bo… bo, była taka scena, w której Koszałek gubi pióra, szuka braci krasnoludków. Więc wysypałam z księgi pióra. Po wypowiedzianej kwestii, zaczynam chodzić po scenie, trzymam pod pachą atrapę książki, chyba większą ode mnie... Kątem oka spoglądam na pierwszy rząd. Widzę skupioną widownię. Uderzyło mnie to, że dzieci, miały wręcz pootwierane z wrażenia usta. Nagle jeden z chłopców, takim zmartwionym, prawie płaczliwym głosem, pyta się drugiego: „A czego ten Koszałek tak szuka?”. Na co jego kolega, rezolutnie mu odpowiada: „Nie widzisz, że pióra zgubił?”. Nie wiem, ile jeszcze takich kółek wydeptałam… zanim… Zanim za kulisami ktoś się zorientował, że dalszej części tekstu zapomniałam. Pewnie do dziś, bym tak po tej scenie w kółko chodziła.

- To się ciesz, że tego szkolenia nie było we Wrocławiu.

- A to dlaczego? – zapytałam.

- Bo… jakby nam przyszło do głowy, poszukać tych wszystkich krasnoludków zamiast grać w Chińczyka…

 

No właśnie, to co w Krakowie można zobaczyć, nie tylko… o świcie?

 


Podziel się
oceń
153
1

komentarze (45) | dodaj komentarz

czwartek, 29 czerwca 2017

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

Ten, co przezwycięży siebie, zaiste silniejszym jest od tego, co tysiąc mężów w bitwie pokona

O mnie

Teresa Kiedrowska

Urodzona w Gdańsku. Absolwentka Zarządzania i marketingu Uniwersytetu Gdańskiego. Absolwentka Rachunkowości i finansów WSB w Gdańsku. Doświadczony handlowiec. Manager. Trener. Przedsiębiorca.


Lubię poznawać nowych ludzi i miejsca...


Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 148725

Lubię to